W lutym urodziłam syna. Bardzo wiele w moim życiu się od tego czasu zmieniło, przede wszystkim priorytety. Staram się dbać jak najlepiej o Mikołaja, jednocześnie nie zapominając o sobie i mężu. Czy mi się udaje? Trudno powiedzieć. Ważne, że próbuję.
piątek, 08 lipca 2011

Zapisanie się na kurs było jedną z lepszych decyzji tego roku :) Pierwsze zajęcia za mną i było wspaniale, fantastycznie i nie wiem jak jeszcze, ale już chcę tam wrócić. Na razie uczyliśmy się po kilka kroków bluesa i cha chy. Większość to pary, które chcą się przeszkolić przed weselem. Pojedynczo zapisała się jeszcze jedna dziewczyna i chłopak. Śmiałyśmy się, że będziemy się nim wymieniać, ale na szczęście znalazł się pan z innej grupy i został moim tanecznym partnerem. Nawet dobrze się złożyło, bo lepiej zna kroki i pewniej prowadzi. Oczywiście mówimy sobie po imieniu, choć spokojnie mógłby być moim ojcem, jak nie lepiej. Nawet sam zaproponował, bo ponoć tak dobrze mu się ze mną tańczyło (myślał, że kiedyś już się uczyłam), że w środy może przychodzić, ale na czwartek kogoś innego będzie trzeba znaleźć.

Wróciłam do domu roześmiana, roztańczona, pełna energii, poznałam kilka nowych osób, moje rozmowy w ogóle nie dotyczyły dzieci i jest to cudownie odświeżające :) Część par w połowie rezygnuje i zaczyna indywidualne przygotowania pierwszego tańca, ale jest kilka osób, które chcą kontynuować na kolejnych poziomach i jak się wszystko dobrze ułoży, to może się zbierze zgrana grupa. Są też practise, na razie po zajęciach, od roku szkolnego w inny dzień, organizują też różne bale itp., więc okazji do tańca będzie więcej. Szkoda tylko, że T. nie chce się uczyć, tzn. ze mną nie może, bo ktoś z M. musi zostać, ale mógłby pójść na inną grupę, niestety taniec go nie kręci.

Mały coraz ładniej je jabłuszka i inne owoce ze słoiczka - marchewka nadal jest blee, więc ja odrobinę więcej jej jem. Kaszki mleczno-ryżowe owszem, ale odrobinkę, a resztę z chęcią dokańczam, bo je uwielbiam. Czyli nawet jak wyjdę i się nie wyrobię w planowanym czasie, to można podać słoiczek (a właściwie pół) i jedzenie jest odroczone o 2-3 godziny, choć potem następuje tęskne przyssanie do piersi i do mamy :)

Odpukać, ale zaczął znowu normalnie spać, czyli raz się tylko budzi w nocy na jedzenie i dalej  idzie spać. No i wstaje od kilku dni nie o 5, a o 6.30, co o tej porze robi wielką różnicę. Zmykam do zabawy, ostatnio odkrywa nowe sposoby i nowe zabawki, które dostał, więc fascynacja matą i tym co na niej trwa w najlepsze.

Muszę zdecydowanie pozmieniać kategorie, ale na razie sensownego pomysłu brak :)

sobota, 02 lipca 2011

We wtorek oficjalnie skończył mi się podstawowy macierzyński, już wcześniej przedłużyłam go o dodatkowe 2 tygodnie, plus około 30 dni zaległego urlopu, czyli jeszcze trochę w domu będę, ale koniec wymówek, pora sie za siebie zabrać!

Dzisiaj zrobiłam pierwszy krok milowy, uwaga! uwaga!

Zapisałam się na kurs tańca!!!

Jestem z tego powodu przeszczęśliwa. Szczególnie, że to tak trochę spontanicznie wyszło. Szukałam intensywnego kursu językowego, niestety nigdzie mi godziny nie odpowiadają, bo mogę dopiero po 18 :( Zaczęłam więc szukać jakiegoś innego powodu do wyjść z domu i jednocześnie zrzucenia kilku nadprogramowych kg. W bocznej szpalcie widać moje "postępy". Ostatnio znalazłam pocieszający komentarz Hafiji: "podobno przy karmieniu cycem wskazana jest nadwaga 5 kg do tego sprzed ciąży w celu optymalnego obciążenia organizmu przy produkcji mleka" - niby więc ślicznie się wpasowałam, ale nie oszukujmy się, ja i przed ciążą ważyłam ciut za wiele - przynajmniej, jeżeli się wsłuchać w głos moich kolan ;) Plus teraz zanik części mięśni - głównie biedny brzuch (pamiętacie GO? - zdjęcie z 39 tygodnia ciąży). Wracając do tematu: postanowiłam zapisać się na jakiś aerobic, ale moje serce nie na wszystko pozwala, poza tym nawet karnet nie zapewnia - niestety - systematyczności w moim przypadku, musiałam pomyśleć o czymś innym i wtedy mnie olśniło. Taniec. Jak nie hiszpański, to chociaż salsa :)

W rezultacie od środy, dwa razy w tygodniu po 85 min będę wywijać w rytm muzyki. Najpierw kurs podstawowy, 8 spotkań i 8 stylów tanecznych (walc angielski, tango, fokstrot, samba, cha-cha-cha, rock and roll, blues oraz discofox) i tak zleci lipiec. Od sierpnia salsa liniowa raz w tygodniu plus practise w niedziele w klubie szkoły. Tadam! Właśnie się spełnia jedno z moich marzeń! Jak niewiele trzeba do radości. Zajęcia są od 19, akurat T. wróci z pracy, zje, ja nakarmię M. i lecę. Potem on go wykąpie, a ja wracam na karmienie.

Odnośnie karmienia dzisiaj kolejny krok milowy. Po piersi o 8 zacząć się domagać jedzenia dopiero około 12 i dostał jabłuszko z morelami Gerber, zjadł rekordowo 2/3 słoiczka i... zgłodniał dopiero o 15, czyli 7 godzin bez piersi! Zaczyna to sensownie wyglądać. Tylko musimy się upewnić, że tak zawsze będzie i nagle nie stwierdzi, że chce popić mleczkiem. Ze słoiczków nie trawi marchewki, odpada niestety jabłko-marchewka ,a mam 12 słoiczków, wierzę, że się do nich kiedyś przekona, samej marchewki, zupek jarzynowych ze względu na nią. Za to jabłka uwielbia, same z morelą, brzoskwiniami. Dzisiaj się wręcz wyjątkowo rzucał na łyżeczkę i domagał jeszcze, a zazwyczaj zjada 5 łyżeczek do pół słoiczka. Dobrze też kaszkę mleczno-ryżową z malinami, za to kleik z owocami jest be.

Przy okazji, przed końcem czwartego miesiąca dostaliśmy dwie paczuszki z produktami. Od Hippa:

Z listą rabatów 20% w Rossmanie i kuponem na drugą paczkę od Hipp za 1 gr (wg ulotki będzie w niej poradnik żywieniowy, łyżeczka pomarańczowa, soczek jabłko-marchew i zupa jarzynowa krem, choć mogą być też inne wg*).

I taką:

Z książeczką rabatową (do 50%%) i gratisową w kilku sklepach. Np. za 0 zł soczek i owoce Gerber chyba były. Część zrealizowałam i już nie pamiętam.

Ogólnie dzisiejszy dzień bardzo udany, wieczorkiem jeszcze zaliczyłam rower :) Zaraz sprawdzę co u Was.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Opis będzie później, dzisiaj tylko zdjęie. Zdecydowałam się jednak na gotowy komplecik (pierwszy, który tu pokazywałam) i mój przystojniak prezentował się tak. Fotka z przymiarki sobotniej, do tego doszła mucha, a spodenki są przewiewne lniane. Paradoksalnie i wbrew moim obawom wydaje mi się, że M. było wygodnie. Już założyliśmy górę ponownie na urodziny u koleżanki tylko dodaliśmy spodenki jeansowe i zwykłą czapkę a nie beret.

Zebrało się dużo zaległych wpisów, choćby ten o chrzcie, który moim skromnym zdaniem wypadł znakomicie. Nie wspominając o wodzie, który miał się pojawić dawno, a nadal go brak, az mi wstyd. Najpierw chcę jednak wyjaśnić dlaczego się martwię o słuch M.

Pisałam już, że zaczął mówić i odpowiadać go, gu, ga, a ga itp. Czasami ma, me. Jak go przebierałam, to zawsze ślicznie się uśmiechał i gurzył. Ostatnio przestał i choć nadal się śmieje, to raczej wydaje dźwięki typu a, e, u, y. Sporadycznie gu, go.

Gdy śpiewałam, w podobnym rytjmie jakieś aaaa robił. Uspokajał się słuchając bajek. Teraz się uspokaja, ale jedynie jak jest na mnie i czuje drgania.

Bawiąc się na macie zwracał się w kireunkiu szeleszczących przedmiotów, grzechotek itd., teraz raczej wszystko gryzie, jakby dźwięk go nie interesował lub go nie słyszał - liczę na to pierwsze wyjaśnienie.

Nie reaguje na klaskanie, wołanie, gwizdanie, bicie naczyń - nic. I to mnie głównie zaniepokoiło.

Pediatra się ze mną zgodził, że reakcja nie jest prawidłowa. Dostaliśmy skierowanie do laryngologa. Byliśmy w piątek. Wykluczyła zapalenie ucha i powikłania po nim, budowa jest bdb, ale część badań nie wyszła i reakcja też jej się do końca nie podobała. Dostaliśmy kolejne skierowanie, tym razem do audiologa na badania obiektywne, pierwszy wolny termin? 31 sierpień.

Czekam i dostaję świra. Szukam możliwości prywatnego (wcześniejszego) wykonania badania, ale nic. Z drugiej strony wczoraj kilka razy zareagował na mój głos, może to zbieg okoliczności, ale może jednak nie jest źle? Do tego patrząc prosto w oczy wyrzucił z siebie go, po chwili gu. A rano ponownie usłyszałam mama :) Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Staram się zachowywać normalnie, ajkby słyszał. Mówię do niego, śpiewam, męczę z gogo, gugu, mama itp.

czwartek, 23 czerwca 2011

Postanowiłam nie myśleć o jutrzejszej wizycie - jakby to było możliwe - i zorganizować dla Was książkowe candy. Zapraszam po szczegóły

Tagi: candy
19:09, kahlan84
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31

Kontakt ze mną
kahlan84@gazeta.pl

Mój blog został wybrany blogiem miesiąca październik 2010 :)
Dziękuję

Sklep z pieluszkami wielorazowymi: