W lutym urodziłam syna. Bardzo wiele w moim życiu się od tego czasu zmieniło, przede wszystkim priorytety. Staram się dbać jak najlepiej o Mikołaja, jednocześnie nie zapominając o sobie i mężu. Czy mi się udaje? Trudno powiedzieć. Ważne, że próbuję.
sobota, 20 sierpnia 2011

Mało piszę, bo bardzo dużo się dzieje.

Dieta bdb, nie czuję głodu, najadam się, a waga spada. Wprawdzie to dopiero tydzień, ale już efekty widać, choć małe i wiadomo na początku to głównie woda. Wróciłam za to do sportu. W tym tygodniu zaliczyłam basen, kilka razy rower, ćwiczenia w domu :) Mąż zauważył i kilka razy stwierdził, że naprawdę dobrze wyglądam, szczuplej itp.

Szykują się większe zmiany w diecie. Kupiliśmy dzisiaj parowar! Porządny, trochę za niego daliśmy, ale za to wszystko doskonale działa, prosta, intuicyjna obsługa i np. funkcja utrzymania ciepła. Dziś próbnie, pierwszy raz, więc bez kombinacji, pierś z kurczaka, ziemniaki i warzywa (kalafior, brokuły i marchewka) - pyszne. O dziwo i T. tak uważa.

Ostatnie dni, to też zmiany w mieszkaniu. Dzisiaj przemeblowaliśmy duży pokój, całkiem wszystko pozmienialiśmy. Musimy dokupić 1 szafę, ale już mamy kilka typów i tylko trzeba je sprawdzić. Zaszaleliśmy i od wtorku zawita u nas LCD, a co ;) Może jak zobaczę swoje zdjęcia w 42 calach, to będę miała większą motywację do odchudzania.

Mikołaj nadal boski. Normalnie każdego dnia bardziej się w nim zakochuję, Jest cudowny!

Nie zapomniałam o obowiązkach i w końcu ruszyłam swoją kolejną i ostatnią - na szczęście, bo ile można - pracę dyplomową. Do k. sierpnia może się uda i skończę. Wrzesień przeznaczam już w 100% na rozpoczęcie działalności. Dłużej nie mogę czekać.

Planuję porządki w książkach i pewnie sporo posprzedaję, a jak się nie da, to do biblioteki oddam. Są w dobrym stanie i myślę, że na część chętni powinni się znaleźć. Może wstawię listę na blog z cenami zamiast zabaw z allegro? A swoją drogą polecam Wam księgarnię internetową Selkar - tanie książki,  duży wybór, mnie nie zawiodła, może ktoś szuka podręczników np. Tak to reklama, ja zyskuję, ale Wy nie tracicie, a nie polecałabym, gdybym sama nie była zadowolona :)

O'K zmykam dalej sprzątać, bo z małego przemeblowania i porządkowania dokumentów (to tak po załatwianiu formalności związanych z pogrzebem nas natchnęło) zaczęły się generalne porządki.

*****

Prawie zapomniałam, w końcu poszłam do lekarza i wyszłam ze skierowaniem do kardiologa i endokrynologa - bajka, po prostu świetnie, ale tego się w sumie spodziewałam.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Tak mnie powitał Synek przyłapany na gorącym uczynku - wspinaniu się :) Stoi sam, powtórzył to kilka razy na różnych bokach łóżeczka, strój jeszcze nocny, dziwna kolorystyka, bo słońce wschodziło.

Potem jak robiłam obiad, a Mikołaj się bawił, słyszę nagle "GU" i głowa synka z rączkami nad krzesłem - cudna. Zaskakuje mnie każdego dnia. Jest fantastyczny i chyba powoli psychicznie jestem gotowa na drugie dziecko :D

Minęło pół roku od porodu. Paradoksalnie to nie ciąża, a okres karmienia spowodował przybranie na wadze i teraz chcę to zmienić. Najwyższy czas. Nie wiem jak, ale na waga pokazuje aż 73,5 kg! Od dzisiaj stosuję dietę, zróżnicowaną i odpowiednią dla mamy karmiącej - nie chcę ryzyka utraty pokarmu, bo laktacja jest dla mnie nadal ważna i to prawie wyłączne jedzenie Mikołaja, poza połową słoiczka czy kawałkiem jabłuszka, czy innego owocu podanego w siateczce - genialny wynalazek, ale o nim w kolejnym wpisie.

Niestety skończył się już pierwszy poziom kursu tańca, ale nic straconego, bo chcę się zapisać na kolejny. Polecam wszystkim, bo to naprawdę świetna sprawa. Nie wiem tylko czy wybrać II poziom towarzyskiego czy salsę solo :) Takie dylematy mogę mieć zawsze.

To do dzieła, bo poza dietą zaczynam intensywniej, choć z głową ćwiczyć. Czas na spacer - pogoda średnia, ale i tak nie zamierzam rezygnować ;)

wtorek, 09 sierpnia 2011

Dawno nie pisałam, bo niestety zmarł teść i musieliśmy wyjechać, zorganizować pogrzeb i załatwić pełno formalności. Chyba nadal to do mnie jednak nie dochodzi.

Kilka zaległych wpisów w jednym umieszczę, więc wszystko będzie skrótowo.

Ostatnio stwierdziłam, że z małym dzieckiem można robić prawie wszystko, tylko trzeba mieć odpowiednie podejście i trochę się przygotować.

Dwukrotnie byliśmy w Ciechocinku. Zaledwie 30 min pociągiem - osobowe są zdecydowanie bardziej przyjazne dla wózków - szersze wejście itp. Mikołaj zniósł drogę fantastycznie. Podziwiał zmieniający się krajobraz. Uciął sobie drzemkę. Byłam w szoku, że jesteśmy już na miejscu.

Pierwszy raz byliśmy w tej miejscowości, więc zaczęliśmy zwiedzanie. Zobaczyliśmy fontannę w kształcie grzybka, tężnie, nawet weszliśmy na jedną. Najbardziej podobał mi się kwiatowy zegar. Najważniejszym punktem dnia były odwiedziny u prababci, która akurat przyjechała na tydzień do sanatorium. Krótka wizyta w pokoju. Spacer, obiad, ponownie tężnie, powrót do pokoju. Każda wizyta to karmienie. Powrót pociągiem równie bezproblemowy.

Mamy za sobą też kolejne szczepienie. Mały 3 godziny po jedzeniu i golutki waży 8,6 kg. Uparcie powtarzam, że nie jest gruby, a dobrze odżywiony i wysoki ;) W normie się mieści. A dzięki swej masie zaskakująco dobrze się rozwija. Cały czas mnie zaskakuje. Wspominałam, że ponownie używam gondoli, choć w innym celu, a teraz zyskała kolejne zastosowanie - centrum wspinaczkowe :) Miko,łaj uwielbia do niej zaglądać. Raczkuje, chwyta rączkami podciąga się i pach klęczy, a po chwili ku memu zaskoczeniu prostuje nóżki i stoi z podparciem pod lekkim ukosem, bo gondola niska, w łóżeczku już staje czasami prosto - szok!

Pamiętam jak bałam się podróży pociągiem do Warszawy, a z powodu pogrzebu jechaliśmy do Suwałk i o dziwo bez większych protestów ze strony Bąbla. Odważny i dzielny - jestem z niego dumna, a co. Udało nam się wszystko pozałatwiać, bo zamienialiśmy się opieką nad małym, a jeszcze siostra przyjechała nam pomóc - dzięki :) Nie wiem kiedy minął tydzień, ale wszystko co mogliśmy zrobiliśmy. Nadal do mnie nie dochodzi, że teść umarł, bo to tak nagle i niespodziewanie.

Mikołaj dzisiaj skończył pół roczku. Uwierzycie? Przecież dopiero co bezradnie leżał, a nawet kopanie w brzuchu wydaje mi się tak bliskie, choć z drugiej strony niezmiernie odległe, bo jak go mogło z nami nie być? 6 miesięcy... nadal karmię prawie wyłącznie piersią i pewnie szybko nie przestanę, bo uwielbiam te chwile, a mleka pełno. OK zmykam.

niedziela, 24 lipca 2011

i najważniejsza :)

Dzień z Pampers był podzielony na dwie części: warsztaty i zwiedzanie fabryki. Początkowo dowiedzieliśmy się o marce, z ciekawostek spodobał nam się pomysł poznawania świata z perspektywy dziecka [Akademia Zdrowego Rozwoju], czyli wielki namiot z powiększonymi przedmiotami, tak by rodzice mogli lepiej zrozumieć przeszkody i problemy, z którymi dziecko styka się każdego dnia. Niestety w moim mieście nie będzie, ale w dwóch pobliskich, więc na pewno odwiedzimy to miejsce lepiej poznamy malucha przy okazji fantastycznie się bawiąc :) Więcej informacji (m. in. terminy) TU.

Następnie był wykład o skórze noworodków, niemowlaków i małych dzieci przygotowany przez dr n. med. Danutę Rosińską-Borkowską. Widać było wielkie zaangażowanie i pasję w przybliżaniu tematu. I tu popieram petycję do Pampersa by stworzyć jakieś pielucho/chlapacze na ślinę w czasie ząbkowania ;)

Ta część zainteresowała wszystkich - Zdrowy sen i sposoby by dziecko przespało noc - zdecydowane tak! Pani Marta Żysko – Pałuba od początku cieszyła się 100% uwagą, bo kto by nie chciał by maluch przesypiał noc? Pytanie oczywiście retoryczne. Okazuje się, że głównym powodem częstych pobudek jest złe reagowanie rodziców, zbyt wczesne wyciąganie z łóżeczka, dziecko nie ma możliwości samoistnego uspokojenia się w danej fazie snu. Przydatny jest też pewien schemat, rytuał, generalnie powtarzalne czynności przed snem by wkodować, że po nich śpimy. U nas to czytanie, kąpiel, masaż, jedzenie, muzyczka z karuzelki. Można zacząć wcześniej od uspokajających zabaw, później, strategie są różne, ważne by konsekwentnie i mniej więcej o stałej porze. Istotna jest temperatura (niższa), bezpieczne miejsce malucha (łóżeczko) itd. Bardzo ciekawe i pomocne. Na szczęście M. już właściwie te 7-8 godzin ciągiem przesypia, rano budzi się na jedzenie i dalej śpi około godzinki.

Zdecydowanie największe emocje wzbudziła część "Ruch to zdrowie" przygotowana przez panią Katarzynę Sempolską. Ćwiczyliśmy razem z maluchami bujanie tik-tak, samolot, na matach, masaże piłeczkami, zabawy na dużych piłkach (przesuwanie przód tył na plecach i brzuchu, delikatne skakanie/uderzanie), puszczaliśmy bańki mydlane, robiliśmy masaż antykolkowy, bujaliśmy dzieci w kocykach i ciągaliśmy w nich (właściwie to chyba tylko T. zrobił przejażdżkę M., ku jego wielkiej uciesze). Mile spędzony czas z radosnymi uśmiechami - tu fotograf najwięcej zdjęć zrobił i już się nie mogę ich doczekać. Mikołaj zakolegował się z Filipem - Racjoo jakbyś miała ochotę mam kilka zdjęć.

Po części teoretycznej i ćwiczeniach był czas na indywidualne konsultacje i lepsze poznawanie się z innymi uczestnikami warsztatów. Ponieważ mama jest pediatrą pominęłam konsultacje, za to skupiłam się na poznawaniu blogerek i rozmowach. 

Po warsztatach czas na lunch i wyjazd do fabryki. Fabryka jak fabryka, zabezpieczenia, produkcja itp., ale okazało się, że kilka ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Zwiedzaliśmy ją w noskach ochronnych na buty i zatyczkach w uszach. Szybkość około 900 pieluch na minutę i prawie całkowita automatyzacja, to coś. Widzieliśmy odrzucone maszynowo pieluchy, część wydawała się dobra, a jedynie po dokładniejszych oględzinach można było zauważyć defekt. Wszystko czysto, szybko, zadziwiająco wiele warstw. Wysyła do kilku krajów, a pieluchy różnią się kolorem zapachem, wzorkami. Swoją drogą ma być wprowadzony zapach do serii Premium Care, mi osobiście jego brak nie przeszkadza.

Najciekawszy był jednak eksperyment chłonności pieluch. Dwie różnych firm, w tym oczywiście Premium Care. Zabarwiony płyn zdecydowanie szybciej wnikał w Pampersa, rozchodził się równomiernie, a w drugiej tworzyły się "Karpaty" i pochłanianie było zdecydowanie wolniejsze. Spawdzaliśmy też pH chusteczek dwóch firm i umiejętność przywracania prawidłowego. My używamy wody i wacików, czasami z dodatkiem rumianku, więc ta część aż tak bardzo nas nie poruszyła, ale zastanawiająca jest. No i hit. Ile może zmieścić cieniutki wkład żelowy? Dwie nocne porcje, a w dodatku praktycznie nic nie wycieka i nie ma wilgoci. Szok! Tak wiem można to potraktować jako reklamę, ale rzeczywiście byłam pod wrażeniem, gdyby nie ta cena...

W czasi eorzmowy dzieliliśy się swoimi uwagami. Brakuje mi i nie tylk opodóżnego/awaryjnego opakowania pieluch, takiego po 2-5. Przydaje się w nagłych wypadkach, gdy nagle się skończą w mieście, albo zostajemy dłużej niż planowaliśmy. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie wzorkó z postaciami z polskich kreskówek. Wspominiany zapach. Odnośnie chusteczek zamykane pudełeczko drewniane lub plastikowe, na wymienne opakowania, by nie traciły swych właściwości.

Szkoda, że tak mało czasu było na wspólne rozmowy, choć może było go sporo, a jedynie mi się wydaje, że za mało? WYjazd wart powtórzenia. Wszystko bardzo dobrze przygotowane organizacyjnie.

Weekend we dwoje zdecydowanie był nam potrzebny. Nawet z M. udało nam się wygospodarować kilka godzin tylko dla siebie, poszatkowane niemiłosiernie, ale zawsze. Paradoks każdej mamy i mnie dopadł. W zwykłe dni, gdy siedzę z M. przez 12 godzin mam ochotę go podrzucić choćby na godzinkę mamie lub siostrze, ale jak miałam go zostawić na 15 minut podczas zwiedzania fabryki, to przeżyłam prawdziwy dylemat i tęskniłam, choć wiedziałam, że jest pod profesjonalną opieką. Ehhh... kto zrozumie matkę? Chyba tylko tata i inna mama.

Bardzo możliwe, że o czymś zapomniałam i dopiszę :) pozdrawiam wszystkjie uczestniczki i uczestników, cieszę się, że mogliśmy się poznać i dziękuję za wspólnie spędzony czas.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31

Kontakt ze mną
kahlan84@gazeta.pl

Mój blog został wybrany blogiem miesiąca październik 2010 :)
Dziękuję

Sklep z pieluszkami wielorazowymi: